Kto ma wyzwolić Iran?

a person holding a placard with an s o s iran message Photo by Sima Ghaffarzadeh on Pexels.com

Ktoś mnie zapytał pod poprzednim wpisem: „Jaką widzisz alternatywę na obalenie irańskiego reżimu? Bo chyba się zgodzimy, że obecny ustrój tam to koszmar”. Owszem, pisałem o tym kilkukrotnie. Giną tysiące ludzi w wyniku reakcji władz na protesty.

Tyle że pytanie, jaką widzę alternatywę, nie powinno być kierowane do mnie, ale do władz USA, które rozpoczęły bombardowania. A te wydają się być pozbawione jakiejkolwiek spójnej wizji. I nade wszystko nie traktują mieszkańców Iranu podmiotowo.

Świadczy o tym rozmowa New York Timesa z Donaldem Trumpem. „To, co zrobiliśmy w Wenezueli, myślę, że jest idealnym, idealnym scenariuszem” – powiedział Trump.

„Jego odpowiedź sugerowała, że ​​to, co zadziałało w Wenezueli, zadziała w Iranie, kraju o około trzykrotnie większej populacji i przywództwie wojskowym i duchownym, które rządzi od rewolucji z 1979 roku, opierając się na coraz silniejszych środkach represji” – komentuje NYT.

Czyli marzy mu się model taki oto, że struktura władzy zasadniczo pozostaje niezmieniona, reżim zaś zmienia tylko liderów na bardziej skłonnych do poddania się woli hegemona. Wola ludzi jest tu mało istotna.

Pretekstem do ignorowania ich woli są jego słowa, w których przerzucił odpowiedzialność za rozwój wypadków „na ziemi” od decyzji ludzi, a oni tymczasem zajmą się „niebem”. Mają obalić sami władze, a jak im się to nie uda, to ich problem. A tak naprawdę opozycja wewnątrzirańska i ich dążenia nie mają żadnego znaczenia dla USA. Liczy się tylko deal.

Swoją drogą, media amerykańskie i europejskie promują teraz różne protesty irańskiej diaspory. A ta jest specyficzna i niejednorodna. Przykładowo w weekend we Wrocławiu odbył się protest jej części, gdzie trzymano portret Rezy Pahlawiego, syna szacha, brutalnego władcy Iranu, który przejął dyktatorską władzę po obaleniu demokratycznie wybranego premiera Mohammada Mosaddegha (na żądanie i z pomocą służb specjalnych USA i Wielkiej Brytanii, ponieważ premier znacjonalizował przemysł naftowy). Polecam zwłaszcza lekturę na temat działalności skrajnie brutalnej tajnej policji SAWAK. Represje skierowane były szczególnie przeciwko lewicowej opozycji, stąd też ułatwiło to rozwój działalności religijnych grup fundamentalistycznych, które potem przejęły władzę. W tym kontekście prezentowanie portretów Pahlawiego przez irańskich monarchistów przypomina paradowanie z protretami Mikołaja I przez rosyjską emigrację arystokratyczną. Sensu w tym nie ma żadnego (a i wątpliwy jest też realny wpływ w Iranie tych środowisk). Czasem warto się zorientować czy nie jest się wykorzystywanym w jakichś rozgrywkach politycznych, których się nie rozumie.

To jak z tymi fotkami wyemancypowanych kobiet w krótkich spódniczkach w Iranie. Tak jakby poziom obnażenia kobiet oraz ich symboliczna seksualizacja był dowodem samym w sobie na wolność. Otóż do tego, ani do postępującej modernizacji kraju (którą próbował nieumiejętnie kontynuować szach), nie trzeba było obalać Mosaddegha ani zwalczać świeckiej lewicowej opozycji. Dopiero dyktatura i eliminacja lewicy doprowadziła do powstania próżni, w którą wkroczyły starsze i jak się okazało wciąż żywotne siły.

Niektórzy szukają tutaj wśród figur politycznych jakichś „rycerzy na białych koniach”, tymczasem emancypacja nie przyjdzie z emigracji, ani zrzucona z F-16, ale ze środka irańskiego społeczeństwa. Jeśli oczywiście ma się zakorzenić, a nie być chwilowym eksperymentem, jak rządy szacha. I trzeba było w tym procesie nie przeszkadzać, bo to m.in. obalenie Mosaddegha te procesy istotnie zakłóciło, a w końcu zablokowało. Albo się chce mieć emancypację w Iranie, albo dbanie o wyłącznie własne interesy i ropę.

Xavier Woliński