Człowiek czuje się umoralniony, czytając te pochwały zabicia przez władze kobiety w USA. Zwłaszcza ta radość ciekawie wygląda w przypadku samozwańczych „obrońców życia”.
Agenci ICE w Minneapolis zabili strzałem w głowę 37-letnia kobietę, matkę trójki dzieci i obywatelkę USA. ICE to Urząd Celno-Imigracyjny, niemający takich uprawnień nawet jak policja, ale zachowujący się jak „uberpolicja”, która sama sobie nadała prawo zatrzymywania i mordowania kogo im się podoba. Dzień potem do postrzelenia dokonanego przez pograniczników doszło w Portland. Za każdym razem z ofiar władze robią przestępców. Można powiedzieć, stały schemat.
Ciekawi są natomiast ci prawicowcy, którzy zgrywają w Internecie chojraków, którzy uważają, że władza ma prawo zabić, kogo chce tylko dlatego, że jest władzą. Pod jednym wszakże warunkiem. Że władza jest „słuszna ideowo”, a ofiara „niesłuszna” z jakiegoś powodu. Co się bowiem dzieje w momencie, kiedy dotkniesz takiego prawicowca? Otóż zaczyna się darcie japy o „represjach”, „o lewackiej przemocy”. Prawak może nawet rzucać w policję kamieniami na swoich Marszach, ma prawo podpalić racą czyjeś mieszkanie na trasie, bo zobaczył tęczową flagę i policja ma na to nie reagować, nie mówiąc o strzelaniu z ostrej amunicji, bo wtedy to „komuna”. Niech takiego spróbują spałować, to zaczyna się płacz na cały Internet. Ale zabicie matki po odwiezieniu dziecka do szkoły? A tym bardziej aktywistów klimatycznych? Jak najbardziej, proszę bardzo, od tego ich zdaniem są służby, żeby „działać surowo”.
Optyka zmienia się jak na karuzeli, wszystko zależy od punktu, w którym akurat znajduje się krzesełko danego prawicowego dużego dzieciaka. Hipokryzja z tych ludzi leje się strumieniami.
Stan prawicy obecnie świetnie reprezentuje ich światowy lider, czyli Donald Trump. Tworzy sobie wewnętrzną armię (bo to już nawet policji nie przypomina przy tym poziomie uzbrojenia) polityczną, w którą przekształca pograniczników, którym oficjalnie nadał „immunitet” i „licencję na zabijanie” prawdziwych lub wyimaginowanych wrogów politycznych. I padają trupy. Sam tymczasem cieszy się jak dzieciak, że przedstawicielka opozycji wenezuelskiej María Corina Machado rzekomo obiecała mu wręczyć Nagrodę Nobla, którą sama otrzymała. Czy ludzie, którzy popierają takie indywiduum i jego działania to są poważni, dorośli i stabilni ludzie?
Swoją drogą ta sytuacja z pogranicznikami, którzy terroryzują interior to potwierdzenie tego co pisałem parę lat temu: że terror z granicy „wróci” do wnętrza kraju, ponieważ granica jest tylko laboratorium przemocy. A obcy to pojęcie ruchome. Dziś to uchodźca z Afganistanu, jutro przeciwnik polityczny w kraju, pojutrze praktycznie każdy, kto znajdzie się w nieodpowiednim miejscu i czasie.
Xavier Woliński