„Projekt zakładał, że inspektor PIP, stwierdziwszy zatrudnienie przypominające etat, będzie mógł z urzędu, w drodze decyzji administracyjnej, przekształcić umowę B2B lub cywilnoprawną w umowę o pracę. Taka decyzja miałaby mieć rygor natychmiastowej wykonalności. Z perspektywy kapitału i polityków wyznających rozmaite wersje ultraliberalizmu nadwiślańskiego, byłoby to jak zmuszenie antyszczepionkowca do przyjęcia dawki preparatu. Zgroza! Uderzenie w fundament wiary. (…)
Okazuje się, że poważne potraktowanie istniejących przepisów prawa jest działalnością niemal wywrotową, która – gdyby wierzyć neoliberalnym wieszczom – skończy się masowym bankructwem i upadkiem gospodarki”.
Polecam opisaną przeze mnie, pełną zwrotów akcji, burzliwą historię reformy Państwowej Inspekcji Pracy. Od razu zaznaczę: reforma mimo jej osłabienia w toku prac, nie powinna być wetowana przez prezydenta, bo dodaje kilka istotnych zmian na plus, na które wskazuję w tekście.
Zapraszam do lektury: