Trump żąda od Europy włączenia się do wojny z Iranem

toy soldiers in battle formation Photo by Saifee Art on Pexels.com

Trump niedawno: – Europa! Żałosna jesteś i dwulicowa. Nara.
Trump dzisiaj: – Hej, chcesz mi pomóc z Ormuzem? Mam chorą wojnę i ceny paliw.

Wojna, czy jak wolą niektórzy „specjalna operacja wojskowa” z Iranem najwyraźniej nie idzie jak planowali sobie to geniusze w Waszyngtonie, Cieśnina Ormuz dalej jest blokowana, ceny ropy rosną, mimo rzucenia na rynek rezerw, Trump uznał, że to dobry moment na wysuwanie żądań w kierunku całego świata, żeby zajął się problemem, który wywołał.

Donald Trump ostrzegł w rozmowie z Financial Times, że NATO czeka „bardzo ponura” przyszłość, jeśli sojusznicy USA nie pomogą w otwarciu Cieśniny Ormuz, wysyłając w ten sposób jasny sygnał do krajów europejskich, by przyłączyły się do jego działań wojennych w Iranie.

Co jeszcze ciekawsze, żąda tego także od… Chin. Straszy, że jeśli się nie włączą, to „odłoży” szczyt z Xi Jinpingiem, Czyli się obrazi.

„To całkiem naturalne, że to właśnie ci, którzy czerpią korzyści z tej cieśniny, powinni zadbać o to, by nic złego się tam nie wydarzyło” – powiedział Trump, argumentując, że w przeciwieństwie do Stanów Zjednoczonych Europa i Chiny są w dużym stopniu uzależnione od ropy z Zatoki Perskiej.

Jest i szantażyk: „Mamy coś takiego jak NATO. Byliśmy bardzo wyrozumiali. Nie musieliśmy im pomagać w sprawie Ukrainy. Ukraina jest tysiące kilometrów od nas… Ale pomogliśmy im. Teraz zobaczymy, czy oni pomogą nam. Bo od dawna powtarzam, że my będziemy dla nich, ale oni nie będą dla nas. I nie jestem pewien, czy będą”.

A jeszcze niedawno w Fox News opowiadał: „Nigdy ich nie potrzebowaliśmy. Nigdy tak naprawdę niczego od nich nie wymagaliśmy. Wiesz, mówią, że wysłali jakieś oddziały do Afganistanu, albo to, albo tamto. I rzeczywiście to zrobili – trzymali się trochę z tyłu, z dala od linii frontu”.

Więc uważam, że tym razem Europa powinna trzymać się jak najdalej od tej „linii frontu” w kolejnej amerykańskiej awanturze, którą wywołali, a z którą znowu nie potrafią sobie poradzić. Jeśli któryś kraj da się mu w ten sposób zaszantażować, na wieki będzie już traktowany przez USA jak wasal, z którym nie warto się liczyć. A także zapamiętają, że życie żołnierzy z tego kraju jest bardzo tanie, bo wystarczą słowa.

Moim zdaniem wystarczą „thoughts and prayers”. W końcu jesteśmy podobno „woke-Europą”, więc niech im będzie.

Xavier Woliński