2 miliony osób poniżej granicy przetrwania. Nie wszyscy najedli się „polskim sukcesem”

Niemal 2 mln osób żyje poniżej minimum egzystencji. I to nie tak, że te osoby po prostu „żyją skromnie”, ale że podstawy ich biologicznego przetrwania są zagrożone. A jeśli próg jest tak niski, że dla osoby samotnej wynosił pod koniec 2025 r. 1037 zł miesięcznie, to prawdziwy problem niedostatku jest znacznie szerszy niż samo skrajne ubóstwo.

GUS właśnie podał, że w 2025 r. zasięg ubóstwa skrajnego wyniósł 5,3 proc., wobec 5,2 proc. rok wcześniej, a ubóstwo relatywne 13,5 proc., wobec 13,3 proc. w 2024 r. Warto dodać, że ubóstwo skrajne GUS mierzy wydatkami gospodarstw domowych, a nie po prostu dochodem. Chodzi o osoby, których poziom wydatków, razem z dobrami otrzymywanymi bezpłatnie, jest niższy niż minimum egzystencji. Jak za takie pieniądze dzisiaj opłacić mieszkanie, media, żywność i leki, o transporcie czy jakichkolwiek innych potrzebach człowieka nie mówiąc?

Ale tak jak wspominałem, ten próg jest wręcz absurdalnie niski, więc miarą ubóstwa w tym kraju jest drugi wskaźnik, który dotyczy około 5 milionów osób. W dodatku GUS podaje, że zasięg zagrożenia niedostatkiem wynosi 40,3 proc. w 2025 r., czyli ponad 15 mln osób! W całym analizowanym okresie (2010–2025) wskaźnik ten utrzymywał się w przedziale od 39 proc. do 46 proc. (z rekordem w 2023 roku) więc mamy od lat bezustannie kilkanaście milionów osób żyjących w ciągłym stresie finansowym. Jeśli ktoś chce szukać wyjaśnień rozmaitych zjawisk społecznych i politycznych, to tutaj znajdzie sporo inspiracji do rozważań.

Warto tez zwrócić uwagę na to, że najwyższe ryzyko ubóstwa skrajnego występuje w gospodarstwach domowych rolników (kiedyś może zajmę się tematem biedy na wsi bliżej, bo najczęściej w mediach i na protestach występuje raczej rolnicza wyższa klasa średnia, przedsiębiorcy rolni, biedotą i różnicami klasowymi na wsi mało kto się zajmuje). W bardzo trudnej sytuacji są również renciści oraz osoby utrzymujące się głównie z innych niezarobkowych źródeł. Ubóstwo rośnie wraz z liczbą posiadanych dzieci. W gospodarstwach, w których mieszkają co najmniej trzy osoby w wieku 0–17 lat, wskaźnik wynosi 8,9 proc.

Co jakiś czas podaję wam te wskaźniki, żeby trochę otrzeźwić rozgrzane „sukcesami Polski” umysły. Nadal zagrożony jest nie po prostu dobrostan, ale samo biologiczne przetrwanie 2 milionów osób. Kolejne miliony żyją w ubóstwie lub na jego progu. A podobno mamy dwudziestą gospodarkę świata i żyjemy w „najlepszym okresie w historii kraju”. To wspaniale, tylko owoce tego sukcesu nie spływają na wszystkich na tyle, żeby się chociaż najedli do syta.

Tak więc jeszcze długo będę marudą, który szuka „dziury w całym”. Nawet jeśli na różnych polach są sukcesy, to ja stosuję tu inną miarę. Dla mnie prawdziwy sukces jest wtedy, kiedy nie ma w danym kraju biedy, a nie kiedy jest więcej milionerów. Taki to już ze mnie, cytując Tuwima, „socjał nudny i ponury”. Fajnie że komuś się poprawiło, ale ja nadal będę zwracał głównie uwagę na tę pustą część szklanki, czy też może raczej talerza.

Xavier Woliński