Gdzie jest ten cały kryzys migracyjny?

people riding on blue and white boat on blue sea Photo by Afthabu Rahman on Pexels.com

Budowanie Twierdzy Europa ma swój ludzki koszt. Do połowy września 2026 r. drogą morską dotarło do Europy o 39 proc. mniej migrantów i uchodźców niż w analogicznym okresie 2025 r. Jednocześnie liczba zmarłych i zaginionych była w tym samym okresie o ok. 15 proc. wyższa. Konkretnie to 2292 osoby, które straciły życie lub zaginęły bez wieści.

Tak wynika z najnowszych danych Międzynarodowej Organizacja ds. Migracji ONZ. Wzrost śmiertelności może mieć związek z tym, że dotychczas bezpieczniejsze trasy zostały zablokowane przez europejskie służby graniczne, a więc część osób uciekających przed konfliktami zbrojnymi lub biedą, decyduje się na znacznie bardziej niebezpieczne szlaki. Przykładowo część ruchu ze wschodniej Libii przesunęła się na znacznie dłuższy i niebezpieczniejszy kierunek ku Krecie. Powoduje to, że migranci mają znacznie większą szansę trafić po drodze np. na złe warunki pogodowe, które są bardzo istotną przyczyną zatonięć.

Istnieją organizacje, które próbują ratować ludzi przed śmiercią, ale są prześladowane. Od czerwca 2025 r. wszczęto 19 nowych postępowań administracyjnych lub karnych dotyczących cywilnych akcji ratowniczych. Wszystkie we Włoszech rządzonych przez „sympatyczną radykalnie prawicową panią premier”. Na szczęście, podobnie jak w Polsce, są jednak liczne orzeczenia włoskich sądów z lat 2025-2026 r., które uchylały takie sankcje. A włoski Trybunał Konstytucyjny w 2025 r. podkreślił, że polecenia sprzeczne z podstawowym obowiązkiem ratowania ludzi nie są wiążące.

Warto też zwrócić uwagę, że podobnie jak USA, Unia także eksperymentuje z tworzeniem obozów dla migrantów poza swoimi granicami. W czerwcu Parlament Europejski zaakceptował przepisy umożliwiające m.in. tworzenie ośrodków w państwach trzecich dla osób bez prawa pobytu w UE. Unia współpracuje m.in. z władzami Libii i Tunezji w zakresie kontroli migracji. Te kraje nie są znane z wysokich standardów praw człowieka. Przykładowo tegoroczny raport OHCHR/UNSMIL opisuje w Libii rozpowszechnione i systematyczne naruszenia praw migrantów, uchodźców i osób ubiegających się o azyl. Innymi słowy Unia umywa ręce i spycha problem na inne kraje, żeby potem udawać, że sama działa zgodnie z własnymi zasadami dotyczącymi tych praw. Czysta hipokryzja.

Ale to, że z całym swoim kosztem ludzkim, migracja spada, nie powoduje, że jednocześnie prawicowa histeria antyimigrancka maleje. Wręcz przeciwnie, wyścig o to, kto „najlepiej broni granic kraju i Unii” przed urojonym „zalewem milionów migrantów” rozkręcił się na dobre. A przecież mówimy o tu o spadku z poziomu ok. 98 000 przybyć do ok. 59 500, a nie dajmy na to z paru milionów do miliona.

Nie mamy do czynienia z „kryzysem migracyjnym”, tylko kryzysem politycznym wywołanym przez kolejną odsłonę wojny kulturowej, którą rozpętała prawica. Niestety nawet część lewicy się temu poddała, co powoduje nie wzrost poparcia dla niej, ale utrwalenie głupot krążących w mediach społecznościowych jako „faktów” z którymi „koniecznie trzeba się uporać”. Mam tu pewną hipotezę. Wielu polityków lewicy z jednej strony krytykuje portale społecznościowe w rodzaju X-a Elona Muska, ale godzinami tam przesiaduje, nasiąkając dominującymi tam głupotami.

Kryzys migracyjny jest mniej więcej takim „kryzysem”, jak to, że zaraz zostaniemy zmuszeni do jedzenia robaków, albo że 5G nas wykończy. O ile z tymi bzdurami lewica walczy dość sprawnie, to w temacie migracji sobie zupełnie nie radzi, a częściowo sama uległa histerii.

Xavier Woliński


Niezależna publicystyka wymaga wsparcia społeczności, by mogła pozostać otwarta dla wszystkich i bez paywalli.
Jeśli cenisz moją pracę, dołącz do grona osób, dzięki którym powstaje.