Nie chcę was straszyć, ale sytuacja na tzw. Bliskim Wschodzie wcale nie uległa poprawie, choć niektóre osoby mogły o tym już nawet zapomnieć, że toczy się tam równolegle kilka konfliktów. A to, co się tam dzieje ma bezpośredni wpływ na nasze portfele.
Przykładowo, cena ropy znowu przebija 100 dol. za baryłkę. Będący w sojuszu z Iranem Huti opanowali jemeński port Mokka oraz doszli do cieśniny Bab al-Mandab. Jest ona kluczowa dla transportu morskiego. W dodatku Reuters podaje dziś, że siły rządu jemeńskiego wycofały się ze strategicznej wyspy Perim, a następnie Huti zajęli wyspę. Wcześniej natomiast opanowali znajdujące się naprzeciw niej miasto Dhubab. Siły rządowe zapowiadają kontratak, ale nie wiadomo, czy odniesie skutek.
Komplikuje to zwłaszcza sytuację Arabii Saudyjskiej, która przerzuciła znaczną część eksportu z tras wymagających przejścia przez zablokowany przez Iran Ormuz na trasę lądowym ropociągiem do Janbu nad Morzem Czerwonym i dalej przez Bab al-Mandab w kierunku światowych portów. Teraz Huti dostają skuteczniejsze narzędzia do zamknięcia dla nich tego szlaku.
IEA ostrzegła dziś, że globalna podaż ropy w 2026 r. może spaść aż o 5,7 mln baryłek dziennie, a zapasy w sierpniu malały w tempie około 3,1 mln baryłek dziennie przy relatywnie niskich już stanach magazynowych na świecie. To właśnie między innymi właśnie wcześniejsze wysokie stany magazynowe powodowały, że na stacjach benzynowych nie doszło jeszcze do armagedonu cenowego. Ta poduszka robi się jednak coraz cieńsza.
Obecna ofensywa Huti jest także częścią wojny USA z Iranem, ponieważ rebelianci są wspierani przez Teheran. Znany geniusz strategii Donald Trump rozpętał wojnę, ale nie ma nadal pomysłu jak ją zakończyć tak, żeby nie wyjść na zupełnego przegrywa, czego boi się chyba bardziej niż wojny. Ostatnio Iran i USA po względnym spokoju znowu wymieniają kolejne ciosy militarne i końca nie widać. Taktycznie Iranowi chodzi o „ukaranie” Trumpa przed wyborami połówkowymi w USA, gdzie Partia Republikańska będzie walczyć o utrzymanie swojej pozycji w parlamencie. A wygląda to dla nich tak źle, że Demokraci uzyskali nawet realną szansę na odbicie republikańskiego mandatu senatorskiego w Teksasie.
Ceny ropy i gazu więc znowu będą rosnąć, zwłaszcza, że nadal nie naprawiono całkowicie infrastruktury uszkodzonej w wyniku poprzednich ataków. Europejski gaz już kosztuje ponad 75 euro/MWh, ponad dwa razy więcej niż rok temu. Tymczasem USA jest rządzona przez ludzi o dość ograniczonym poziomie rozumowania, a zawłaszcza przewidywania skutków swoich działań (teraz przykładowo w środku pączkujących kryzysów rozpętali dodatkowo kolejną wojnę handlową z Kanadą).
A w tym wszystkim obecna sytuacja uzależnienia współczesnego kapitalizmu nadal od nieodnawialnych źródeł energii… wszystko to źle wróży sytuacji gospodarczej na świecie. A Europę dodatkowo uzależnia od dostaw ze strony niestabilnego partnera jakim jest USA. W pierwszym kwartale 2026 r. dostarczały 57,4 proc. importowanego przez UE LNG i były największym dostawcą ropy do UE z udziałem 17,8 proc. W całym 2025 r. USA odpowiadały za około 26 proc. gazu importowanego przez UE.
Tak jak pisałem na wstępie, nie chcę nadmiernie nikogo straszyć. Może po raz kolejny tym razem znowu się to „na razie zatenteguje”, ale nie zaczyna się bujać, kiedy wisi się na włosku. A rządzący tym światem bujają już bez opamiętania.
Xavier Woliński
Niezależna publicystyka wymaga wsparcia społeczności, by mogła pozostać otwarta dla wszystkich i bez paywalli.
Jeśli cenisz moją pracę, dołącz do grona osób, dzięki którym powstaje.