Sławomir Mentzen ogłosił się jako zwolennik przywrócenia poboru do wojska.
„Gdyby Ukraina opierała się na armii zawodowej, upadłaby jakieś 4 lata temu. Ukraina broni się tylko dlatego, że ma pobór. Jest rzeczą niepojętą, że w sytuacji, gdy każdy może sobie zobaczyć i poczytać, jak wygląda wojna na Ukrainie, ktokolwiek jeszcze mówi jakieś absurdy o armii wyłącznie zawodowej.
W przypadku wybuchu wojny, młodzi ludzie i tak zostaną wcieleni do armii. Nie zdążą uciec za granicę. To w ich najlepszym interesie, jest się do tego przygotować. Znacznie zwiększy to ich szanse na przeżycie.
Gdy miliony ludzi ruszą na zachód, a wojsko potrzebować będzie dróg dla swoich potrzeb, korki zrobią się tak gigantyczne, że ciężko będzie wyjechać z miasta, a co dopiero dotrzeć do Niemiec. Mało komu uda się uciec” – napisał na X.
Już wywołuje to awantury wewnątrz „elektoratu Iksowego”. „Wolnościowcy” oczywiście może i by byli za przywróceniem poboru, ale najlepiej dla innych, bo oni już rozmyślają jakim samochodem najlepiej uciekać do Niemiec.
W dodatku jak płachta na byka na część nacjonal-liberałów działa porównanie do Ukrainy. A przecież „Rosja nie jest naszym wrogiem” i tak dalej. Mentzen wprowadził ewidentne zamieszanie w swoich szeregach, a skorzystać może na tym głównie Braun.
Ale moim zdaniem podstawowym celem tej dyskusji wcale nie jest „obrona przed Rosją”, co w przypadku Konfederacji wydaje mi się nieco dziwne, ale przygotowanie gruntu pod „powrót państwa narodowego na pełnej”, o czym nacjole marzą od dawna. Chodzi o to, żeby jak najczęściej mówić o możliwości i wręcz oczywistości zamykania granic. To, co nacjonalliberałów bowiem najbardziej uwiera, to wciąż szeroka możliwość migrowania polskich pracowników do innych krajów. To psuje biznes januszeksom w Polsce. Bardzo psuje. Śledziłem kiedyś fora zaludniane przez tę „sól neoliberalnej ziemi” i jak bardzo oni tęsknią za czasami, kiedy im siła robocza nie mogła łatwo uciec do jakichś Niemiec czy innej Danii.
A teraz mają świetny pretekst do stopniowego „końca lewackiej Unii, a przede wszystkim Schengen”. Ma pozostać co najwyżej przepływ towarów, ale ludzi trzeba przypisać znowu do ziemi, do gleby, do pługa i warsztatu, jak za dziada, pradziada.
Straszenie migrantami to było tylko przygotowanie gruntu, rozmiękczenie mózgów. Teraz wchodzi kolejna faza. A celem ostatecznym jest możliwość nieograniczonego wyzysku i powrotu do raju „mam na twoje miejsce dziesięciu innych, więc nie fikaj z tą podwyżką”. Kto pamięta te czasy, ten wie o czym piszę. Ja pamiętam aż za dobrze. Nie było Unii, nie było Schengen, nie było migrantów, a raj miały wyłącznie januszeksy. Dziękuję bardzo za ten powrót „państwa narodowego”.
Mam nadzieję, że choć część otumanionych konfiarzy z klasy pracującej zrozumie, że tu nie chodzi o żadną wolność, ale o zniewolenie. O ich zniewolenie. Wolny ma być kapitał, nie pracownik.
Xavier Woliński
Niezależna publicystyka wymaga wsparcia społeczności, by mogła pozostać otwarta dla wszystkich i bez paywalli.
Jeśli cenisz moją pracę, dołącz do grona osób, dzięki którym powstaje.