Kto ma zapłacić za tańsze paliwo?

silhouette of factory under cloudy sky Photo by Ala J Graczyk on Pexels.com

PiS w ostatnim okresie zupełnie się pogubił i zaczyna wyglądać jak PO po przegranej w 2015 roku. Nawet odwołuje się do podobnych, a mało interesujących przeciętnego człowieka, problemów jak „obrona Trybunału Konstytucyjnego”.

To pogubienie widać też w przypadku Karola Nawrockiego. Obiecał Mentzenowi przed wyborami, że „nie będzie podnosił podatków”. Co doprowadziło go do absurdalnej sytuacji, że próbował blokować całkowicie słuszny podatek od nadzwyczajnych zysków koncernów paliwowych. Pieniądze z tego podatku mają finansować dotychczasowe i przyszłe programy obniżki cen paliw. Nawrocki przy drugim podejściu co prawda ustawę podpisał, ale jednocześnie skierował ją do TK w trybie kontroli następczej. Dla nas najważniejsze jest, że podatek wchodzi za miesiąc w życie, a opinie TK mało kto już traktuje poważnie.

Podatek ma obejmować okres od 1 marca 2026 do 31 marca 2027 r. Punktem odniesienia jest przeciętna marża z 2025 r., podwyższona o 20 proc., przy czym nie może być ona niższa niż 2 proc. Od nadwyżki producent płaci 60 proc. podatku. Rząd szacuje wpływy na około 4 mld zł.

Tzw. „widnfall tax” nie jest niczym dziwnym, ani nowatorskim pomysłem. Przykładowo UE w czasie kryzysu energetycznego 2022 r. wprowadziła „solidarity contribution” dla sektora paliw kopalnych. Koncerny nie mogą sobie zrobić eldorado z powodu kryzysu, trzeba im trochę tej manny z nieba zabrać. Oczywista oczywistość. Kto temu się sprzeciwia, musi chyba być z Konfy. Ci już gardłują, że Nawrocki złamał umowę z Mentzenem, a sam lider Konfederacji napisał, że podatek to zło, bo „dotknie to Polaków oszczędzających w funduszach będących akcjonariuszami Orlenu, a także samych akcjonariuszy, którzy zostaną obrabowani przez rząd Tuska”.

Ich zdaniem oczywiście należy też jednocześnie obniżyć podatek od paliw, a więc innymi słowy „akcjonariusze” mają nie stracić, ale wygląda na to, że zapłacić będzie musiał ktoś inny, bo przecież są także przeciwni zwiększaniu deficytu budżetowego.

Sama obniżka za pomocą obniżania podatku, czy akcyzy jest też kontrowersyjna. Dlaczego? Ponieważ na tej obniżce bezpośrednio korzystają zarówno ci, którzy zarabiają mało, a dodatkowo tankują, bo muszą jakoś dojechać do pracy oraz ci, którzy pokupowali sobie wielkie, drogie SUV-y, bo przeżywają akurat kryzys wieku średniego i muszą na coś wydać choćby tę kasę ze sprzedaży akcji koncernów paliwowych. Zyskuje więcej ten, kto więcej tankuje. I to jest nawet już policzone. Analiza IMF pokazuje, że dzięki subsydiom do paliw najbogatsze 10 proc. gospodarstw przejmowało około siedmiokrotnie większą kwotę tychże subsydiów niż najbiedniejsze 10 proc. Stąd też OECD po doświadczeniach z kryzysów lat 2022-23 i 2026 uznało, że wsparcie skierowane do określonych gospodarstw jest tańsze i skuteczniejsze, a obniżanie ceny każdej kolejnej jednostki energii osłabia bodziec do ograniczenia zużycia.

Należałoby pomyśleć raczej na konkretnych transferach finansowych do osób mniej i średnio zamożnych, a zwłaszcza tych, którzy muszą dojeżdżać do pracy wiele kilometrów. No i część tych pieniędzy powinna być wydana na rozwój transportu publicznego, żeby w przyszłości być lepiej przygotowanym na tego rodzaju szoki podażowe.

A co do firm, to od tego roku działa unijne rozwiązanie pozwalają państwom wspierać m.in. transport drogowy i kolejowy, rolnictwo i rybołówstwo do 70 proc. dodatkowych kosztów paliwa wywołanych obecnym kryzysem. Przy czym powinno to być obwarowane bardzo ścisłą kontrolą marż, żeby nie było tak, że firma skorzysta z dotacji, a potem i tak podniesie ceny klientom.

Pozostaje też pytanie jak wygląda w ogóle kontrola publiczna nad spółką którą kontroluje państwo, skoro trzeba tworzyć specjalne podatki? Tak się kończy stanie w rozkroku. Spółka niby publiczna, a jednocześnie ma działać według reguł rynkowych. I potem trzeba tworzyć coraz bardziej barokowe konstrukcje prawno-podatkowe, żeby sobie z tym poradzić.

Tymczasem ani prawica opozycyjna, ani prawica rządząca nie ma tutaj pomysłu długofalowego. Wolą bawić się w jałowe przepychanki, jakbyśmy żyli dalej w latach dwutysięcznych. A w czasie, kiedy oczy zwykłych ludzi są zwrócone w stronę kosztów życia, w tym kosztów nośników energii, PiS urządza sobie jakąś „rekonstrukcję KOD” pod Trybunałem Konstytucyjnym, Nawrocki zaś tłumaczy się Konfiarzom z tego, że podniósł podatki koncernom…

Xavier Woliński


Niezależna publicystyka wymaga wsparcia społeczności, by mogła pozostać otwarta dla wszystkich i bez paywalli.
Jeśli cenisz moją pracę, dołącz do grona osób, dzięki którym powstaje.