Korwin w Moskwie. Konserwatywna międzynarodówka ma swoją stolicę

Korwin ma rację. Nie rozumiem oburzenia na niego, czy zdziwienia, że wstawił na X 17 września swoją fotkę z podpisem „Pozdrawiam z Moskwy” sprzed budynku Związku Dziennikarzy Rosji.

Przecież to jest i był dla niego oczywisty kierunek. Obecna Rosja to jak za czasów carskich znowu rozsadnik konserwatyzmu, a czasem wręcz reakcji na świecie. A polska prawica ma „wspaniałe” tradycje współpracy z carską Rosją. Po prostu wszystko ponownie wskakuje „na swoje miejsce”.

Dmowski przed I wojną światową uważał Niemcy za groźniejszego przeciwnika i orientował się na Rosję. Teraz dla prawicy Unia=Niemcy, więc wszystko się zgadza. Rosja chciałaby rozmontować Unię, więc sojusz jest jak najbardziej logiczny.

Warto przypomnieć, że dekret Putina z 2022 r. ustanawia ochronę „tradycyjnych rosyjskich wartości duchowych i moralnych” jako element polityki państwa, nadaje szczególną rolę prawosławiu i wskazuje zachodnie wpływy jako jedno ze źródeł zagrożenia dla tych wartości. Wprowadza także zakaz tzw. „propagandy nietradycyjnych stosunków seksualnych”, który obejmuje reklamę, kulturę i internet. W 2023 r. rosyjski Sąd Najwyższy uznał tak zwany „międzynarodowy ruch LGBT” za ekstremistyczny, a później nastąpiły postępowania przeciw konkretnym organizacjom LGBT. Wszystko się zgadza. Raj na ziemi dla wszelkiej konserwy. Druga ojczyzna można powiedzieć.

Co prawda gospodarka się coś tak jakby scentralizowała ostatnio, ale to można „zatentegować” opowieścią, że „trwa wojna, więc to naturalne”. Swoją drogą to też pokazuje, że dla wszelkiej konserwy kwestie gospodarcze zawsze będą miały drugorzędne znaczenie względem kwestii „kulturowych”. To dotyczy zarówno konserwy „liberalnej”, jak i „socjalnej”.

Gdzie miałby wylądować Korwin jeśli nie w Moskwie? Swoją drogą w tym kontekście jeszcze zabawniej wygląda zachodnia lewica, która dalej zatrzymała się na etapie wzdychania za Związkiem Radzieckim i błędnie utożsamia dzisiejszą Rosję z ZSRR. Różnice są widoczne, wszystko jedno czy się komuś Związek podobał czy nie.

Po upadku nieudanego jak się okazało eksperymentu w formie ZSRR, koleiny dały znać o sobie. Tak samo orientacja sił politycznych wróciła na stare tory.

Nic w tym zaskakującego. Zaskakiwać może co najwyżej to, że Korwin był przez dziesięciolecia tolerowany przez mainstream, dopóki opowiadał bzdury o kobietach czy gospodarce. Oburzenie na szerszą skalę zaczęło się dopiero w kwestii jego stanowiska względem Rosji po 2022 roku.

Xavier Woliński


Niezależna publicystyka wymaga wsparcia społeczności, by mogła pozostać otwarta dla wszystkich i bez paywalli.
Jeśli cenisz moją pracę, dołącz do grona osób, dzięki którym powstaje.