Może brakować na ochronę zdrowia, może brakować na wsparcie osób z niepełnosprawnościami, ale nie może zabraknąć kasy dla firm i bogatych.
Rząd właśnie próbuje przeprowadzić pewną reformę podatkową. Z perspektywy większości zjadaczy chleba niewiele ona zmieni, ponieważ zmniejszenie obciążeń podatkowych miało dotyczyć zamożniejszych pracowników. Ten aspekt krytykowałem w sierpniowym tekście na ten temat w Krytyce Politycznej, wraz z analizą tej reformy. Co do zasady wolę kiedy jakiekolwiek ulgi dotyczą pracowników, a nie kapitału, więc nie postulowałem całkowitej likwidacji tej zmiany. Jednocześnie trudno nie zadać pytania, dlaczego u nas rozmaite ulgi dotyczą zazwyczaj 10 proc. najlepiej zarabiających, a bardzo rzadko tych zarabiających mniej. O kwocie wolnej zrobiło się przykładowo jakoś podejrzanie cicho.
Jednak ta reforma miała pewien plus. Wskazywała przynajmniej komu zabiorą i całe szczęście tym razem nie miało paść na najbiedniejszych. Otóż reforma miała być sfinansowany między innymi z podwyżki podatku CIT dla największych przedsiębiorstw z 19 proc. do 22 proc. Utrącenie tej zmiany oznacza, że w 2027 roku budżet będzie miał mniej wpływów o około 6,2 mld zł.
Kto postanowił być tak hojny dla kapitału? Poprawka przeszła dzięki naszym ulubieńcom: za głosowała większość posłów z PSL i jeden poseł z KO. Poparły ją również m.in. PiS, Konfederacja i Rozwój Plus. Poprawkę zaś zgłosili inni nasi ulubieńcy Ryszard Petru z KP Centrum oraz Janusz Kowalski.
Senat może jeszcze przywrócić podwyżkę CIT, ale nie da się ukryć, że neoliberalizm w tym Sejmie jest potęgą. Prezenty dla najbogatszych znajdą zawsze poparcie, a kapitałowi krzywdy też nie dadzą zrobić.
A jeśli ta wielomiliardowa wyrwa pozostanie, to jak myślicie, kto zostanie zmuszony do jej zasypania? Albo wycisną więcej podatków z mniej zamożnych, albo po prostu znowu ograniczą jakieś świadczenia opowiadając brednie o „dziurze budżetowej”. To mniej więcej tak jakby ktoś celowo dziurawił wiadro, żeby potem krzyczeć, że nie ma wody.
Problem polega na tym, że większość ludzi nie interesuje się szczególnie takimi skomplikowanymi machinacjami, a ich emocje są manipulowane codzienną dawką trzeciorzędnych łajnoburz w internecie i mediach.
Xavier Woliński
Niezależna publicystyka wymaga wsparcia społeczności, by mogła pozostać otwarta dla wszystkich i bez paywalli.
Jeśli cenisz moją pracę, dołącz do grona osób, dzięki którym powstaje.