„Oglądaliście na pewno, tak jak wszyscy wasi znajomi, niepokojące obrazki z ulic Paryża w ostatnich dniach. Mamy też wszyscy w pamięci zdarzenia w Cełcie, we Włoszech, Belgii, Holandii i zawsze pojawia się to samo pytanie. Na ile powodem tego niepokoju i destabilizacji jest nielegalna migracja?”
Pyta dramatycznie Donald Tusk w swoim nagraniu. Przez całe osiem minut straszy migracją i opowiada jak to jego rząd poradził sobie z nią „poradził” lepiej niż reszta jego prawicowej rodziny (tu mogę zszokować tych, którzy w sondażach podają, że Tusk jest lewicowcem. Nie jest). I przez te długie minuty opowiada o różnych rzeczach, ale w ogóle nie odpowiada na postawione pytanie. Dlaczego? Ponieważ prawdopodobnie sam wie, że odpowiedź brzmi: nie, powodem „destabilizacji” w tych krajach nie jest nielegalna migracja. Przykładowo we Francji do ostrych protestów dochodzi z powodów socjalnych i z powodu niedofinansowania edukacji. Jeśli biorą w tym udział jacyś migranci, to tylko dowód jak dobrze zintegrowali się z francuską klasą pracującą, która od wieków znana jest ze spektakularnych protestów.
Warto też w tym kontekście wspomnieć o badaniu panelowym 33 krajów europejskich z lat 2008–2023, opublikowanym we wrześniu 2026 roku w „International Journal of Law, Crime and Justice„, nie wykazało statystycznie istotnej zależności między napływem migrantów a badanymi kategoriami przestępczości. We wnioskach czytamy, że „imigracja nie powoduje strukturalnego wzrostu przestępczości w skali europejskiej – nawet w warunkach kryzysowych – oraz wskazują na istotną rolę ram prawnych i systemów integracji w utrzymywaniu bezpieczeństwa publicznego”. Większość tego „załamania społecznego”, którym są karmieni ludzie w internecie, to wytwór sprawnie działającej maszyny propagandowej, która karmi ludzi zmanipulowanymi sensacyjnymi obrazkami, żeby przekonać ich do tego, że „Europa upada” (a wiadomo, że jest co najmniej kilka nieprzyjaznych krajów, którym bardzo zależy, żebyśmy sami w to uwierzyli).
Od dawna wiemy, że Tusk jest mistrzem w swoim fachu, czyli głównie w opowiadaniu bajek, bo na tym polega polityka. Teraz postanowił dodatkowo zostać wideoblogerem i influenserem, gdzie jak wiemy bajkopisarstwo jest szeroko rozpowszechnione. O ile migranci francuscy zintegrowali się ze społeczeństwem francuskim w formie wyrazu gniewu, tak Tusk szybko się zintegrował z obyczajami panującymi na X i częściowo YouTube. Tam króluje prawica i narracja, którą teraz próbuje uzasadniać także premier. Nie szczególnie ich przekonał do swojej wiarygodności, sądząc po pełnych drwin komentarzach, które podważają wiarygodność jego oddaniu sprawie „walki z migracją”.
Problem w tym, że są bajki szczególnie groźne i szkodliwe. Tak jest w przypadku migracji. Przykładowo Tusk opowiada, że w latach 2018-2023 Polska wydawała około miliona wiz rocznie, a rząd PiS wpuszczał każdego dnia 3000 legalnych migrantów. I to jest częściowo prawda, tylko że przytłaczająca większość to były miliony wiz dla osób z Ukrainy i Białorusi. Tusk słusznie natomiast krytykuje dziwną politykę wizową z czasów PiS dotyczącą innych krajów, ale jednocześnie opowiada, jak to ograniczył wydawanie wiz w ogóle do minimum.
Tusk krytykuje premiera Hiszpanii za to, że postanowił wreszcie uregulować pobyt nieudokumentowanych migrantów w tym kraju. Co z punktu widzenia klasy pracującej jest o wiele lepszym ruchem niż utrzymywanie setek tysięcy osób w stanie niepewności, co było wykorzystywane przez kapitał do zastraszania ich i obniżania tym samym ich wartości przetargowej na rynku, co skutkować może generalnym obniżeniem standardów płacowych w gospodarce.
Autorzy badania opublikowanego w „Journal of Labor Economics” w 2025 roku zbadali skutki hiszpańskiej legalizacji około 600 tys. migrantów w 2005 roku. Ustalili, że zmniejszyło się zatrudnienie nieformalne migrantów i jednocześnie nie wykryto negatywnego wpływu na formalne zatrudnienie rodzimych pracowników. Dodatkowo wpływy podatkowe wzrosły o około 4000 euro na zalegalizowanego migranta.
Problem w tym, że w Tuskowej narracji w ogóle nie występuje kapitał, jako czynnik podstawowy napędzający globalnie procesy migracyjne, generujący nierównowagi ekonomiczne i któremu zależy na tym, żeby migranci byli wyjmowani poza nawias prawa. O tej sile w ogóle nie ma mowy (nie tylko zresztą w jego opowieści, ale generalnie w prawicowej narracji, co w zasadzie jest papierkiem lakmusowym, czy mamy do czynienia z lewicowcem).
Tusk oczywiście nie przekona konfiarstwa, a tym bardziej zwolenników PiS, tylko jedyne co mu się uda, to utrwalenie fałszywych wyobrażeń na temat migracji, co jeszcze bardziej napędzi wyborców obu Konfederacjom. Po co głosować na KO, która ciągle zmienia zdanie, co innego mówi przed wyborami, a co innego po wyborach, skoro mają oryginał, który cały czas pomstuje na migrantów z równą mocą.
Cóż. Trzeba szykować się na władzę Konfederacji, bo KO niczego nie wymyśli i nie wyjdzie poza dalsze konkurowanie o względy ultraprawicy. Za to możemy być „wdzięczni” geniuszom z KO.
Xavier Woliński