W Polsce, w przeciwieństwie np. do Francji, protesty odbywają się zazwyczaj o sprawy symboliczne albo wąskie interesy branżowe. Względnie emocje polityczne budzi obsada instytucji.
Widzimy to teraz po cyrku, który urządza PiS pod Trybunałem Konstytucyjnym. Jako że u nas z każdym cyklem następuje nie tylko zamiana na stołkach, ale także zmiana retoryki, niejednokrotnie o 180 stopni, tak i teraz PiS postanowił skopiować KOD. Środowiska okołopartyjne rozbiły nawet miasteczko namiotowe. Jakby znowu był 2016 rok, tylko wymienili się aktorzy.
Teraz PiS rzekomo „broni Konstytucji”. Wtedy krytykowałem środowiska liberalno-konserwatywne z okolic PO, że za bardzo koncentrowały się na konfliktach instytucjonalnych, a za mało na „materii życia”, albo chociaż „socjalnych” elementów tej Konstytucji, które są u nas notorycznie nie tylko ignorowane, ale wręcz bezczelnie w praktyce łamane od dnia jej uchwalenia.. I teraz też PiS próbuje robić to samo, tylko mniej udolnie i mniej wiarygodnie. Ostatnie manifestacje, jak na możliwości tego środowiska, gromadzą relatywnie mało ludzi.
A Kaczyński zapowiada już kolejne „obrony”, tym razem NBP. Wcześniej bronili już TVP. Dla przeciętnej osoby to jest obrona stołków i swojaków. Ale to typowe dla PiS. Kiedy czuje zagrożenie, zamyka się w swoich ulubionych tematach, a wbrew temu co mówili wcześniej, to właśnie kontrola instytucji państwowych, zwłaszcza sądów i resortów siłowych jest od początku dla nich najważniejsza. Reszta jest tylko środkiem do celu.
A jest czym się zajmować i przeciwko czemu protestować. W ochronie zdrowia nie dzieje się najlepiej, zwłaszcza w kwestii finansowania, ale też i zarządzania, a według sondaży o to na jest na szczycie zainteresowania ze strony ludzi. Ani TK, ani NBP, ani tym bardziej TVP nawet nie ocierają się o czołówkę. A mimo to partia, która mieniła się być „ludową” próbuje nas tym zadręczać.
Według najnowszego raportu Poverty Watch, w 2025 roku w skrajnym ubóstwie żyło około 2 milionów osób, czyli 5,3 proc. społeczeństwa, praktycznie tyle samo co rok wcześniej (5,2 proc.). Około 5 milionów ludzi (13,5 proc.) doświadczało ubóstwa relatywnego, a aż 15 milionów, czyli 40,3 proc. mieszkańców Polski, żyło poniżej minimum socjalnego, czyli poziomu wydatków pozwalającego nie tylko na biologiczne przetrwanie, ale również na zaspokojenie podstawowych potrzeb społecznych. Co najbardziej smutne w 2025 r. odsetek dzieci poniżej granicy ubóstwa skrajnego wyniósł 6,6 proc., wobec 5,4 proc. w 2024 r. Minimum egzystencji dotyczy aż 435 tysięcy dzieci.
Ubóstwo skrajne szczególnie uderza w mieszkańców wsi, gdzie poza strefami aglomeracyjnymi odsetek wynosi aż 11,3 proc., a w największych miastach zaledwie 1,1 proc. Ale tymi się prawica nie zajmuje, co najwyżej broniąc bogatych przedsiębiorców rolnych. Bieda wiejska i małomiasteczkowa jest niewidoczna z warszawskich limuzyn.
Teraz Kaczyński wyznaczył kolejne cele mobilizacji: NBP i 11 listopada. Więc koncentracja jak to bywa w Polsce na sprawach symbolicznych i instytucjonalnych trwa w najlepsze.
W tym kontekście trzeba mieć czelność, żeby krytykować Francuzów za to, że protestują i jak protestują. Tam nie chodzi o interesy wąskich grupek interesu, czy jakieś symbole, ale o konkrety. Dlatego ruchy społeczne we Francji częściej potrafiły wyszarpać więcej dla zwykłego człowieka niż w Polsce. Dopóki wyobraźnią polityczną tutaj będzie rządzić prawica i jej media, niewiele się zmieni.
Xavier Woliński
Niezależna publicystyka wymaga wsparcia społeczności, by mogła pozostać otwarta dla wszystkich i bez paywalli.
Jeśli cenisz moją pracę, dołącz do grona osób, dzięki którym powstaje.