Zapachniało PRL-em, Bareją, a być może, nie bójmy się mocnych słów, gułagiem. Otóż od sierpnia restauratorzy będą musieli podawać kranówkę za darmo. To koniec, branża się nie podniesie. Już fakt konieczności płacenia pracownikom jest ledwo do udźwignięcia, a teraz jeszcze taki cios w plecy, w szyję.
Prześladowaniom restauratorów nie ma końca. Nie dość, że totalitarne państwo narzuca darmową toaletę dla gości i taki restaurator, zamiast wodę ze spłuczki sprzedawać na litry, musi ją rozdawać za darmo. I to proszę państwa, dla jakich czynności, nawet ich tu nie będę opisywał! A teraz dodajmy dwa do dwóch. Taki gość opije się jak smok wawelski, darmową wodą, a potem pójdzie to wydalić i spłucze… inną darmową wodą. To jest zamknięty krąg rozkładu, anihilacji, dezintegracji branży gastronomicznej. Przestrzegam! Jeszcze chwila i będziecie musieli jeść w domu, jak jacyś zwykli ludzie.
Zostaniecie obciążeni kosztami. Co do grosza! Jakbogakocham! Tak będzie. Wszystko będzie policzone w excelu, dokładnie, każda kropelka kranówy. Dodamy to do homarów. Jeszcze pożałujecie, jak zobaczycie, że zamiast 599 zapłacicie 600 zł! Jeszcze wam się oczy otworzą, kiedy nam się zamkną!
Że w innych krajach podają za darmo? Proszę pana, mnie nie interesują inne kraje. Ja jestem prawdziwym Polakiem i mnie interesują warunki w Polsce. Co mnie pan tu z jakimiś wyjeżdża krajami. Tu jest Polska! Jak mówił poeta: „Polacy nie gęsi, iż swój biznes mają”.
A w ogóle to nie wiecie, jak kranówa jest niedobra? Co wy myślicie, że to jakaś woda ze szwajcarskiego lodowca? Tutaj proszę państwa, czają się na was jakieś tam zarazki, te różne ecole (nie mylić z coca-colą, 20 zł za szklankę!) i inne. A kto potem zapłaci, jak wy się tym potrujecie? Że woda jest badana i pół miasta teraz głównie kranówę pije? Co pan mówisz? Co to za barbaria, aż muszę się powachlować menu z francuskimi daniami sezonowymi! I widzisz pan, opiją się tą półdarmową kranówą, a potem siadają do stołu opici i nie zamawiają naszych ekskluzywnych wód za 150 zł za butelkę. A w ogóle taki napełniony jak balon klient mniej je, mniej zamawia. I potem restauracje plajtują jedna za drugą. Jedna za drugą, powiadam. W ogóle, głośnio myślę, może należałoby zakazać picia przed jedzeniem? Albo rozpocząć kampanię informacyjną: „Pijesz przed jedzeniem? Robisz to źle!”. Jakiegoś aktora się w biały kitel przebierze…
Proszę pana, w obecnej, dramatycznej sytuacji, myślę coraz poważniej o założeniu partii. Nie chcę, ale muszę, bo żadna partia nie dba o interes biznesu. Dlatego myślę o założeniu Wspólnie dla Dobra Polski. Ponieważ dobro biznesu to dobro ojczyzny naszej kochanej. Nie muszę przecież nawet tego uzasadniać, bo to jasne jak słońce i każdy o tym wie, a zwłaszcza dziennikarze. Dlatego liczę na spory sukces wyborczy.
Dziękuję za rozmowę, cieszę się, że pan mi nie przerywał.
Xavier Woliński