To może być dla was istotne, zwłaszcza jeśli nie macie zastrzeżonego numeru PESEL, choć chroni to tylko przed częścią możliwych skutków opisywanego poniżej zdarzenia.
„Obecnie prowadzimy postępowanie wyjaśniające w sprawie incydentu związanego z danymi, który dotyczy części naszych systemów MyDr” – poinformowała firma, która dostarcza placówkom medycznym system do prowadzenia elektronicznej dokumentacji medycznej (EDM), zarządzania wizytami i obsługi placówki.
„Rzekomi sprawcy tego incydentu wcześniej skontaktowali się z nami i twierdzą, że są w posiadaniu danych pacjentów wielu polskich przychodni. Według włamywaczy w ich rękach znalazło się 18 814 422 unikatowych numerów PESEL” – podał serwis Zaufana Trzecia Strona, który zajmuje się tematyką cyberbezpieczeństwa i ochrony danych.
„Otrzymaliśmy zrzut ekranu wpisów w bazie dotyczących jednego z najważniejszych polityków w Polsce. Zawierały jego prawidłową datę urodzenia, jego PESEL, imię i nazwisko oraz dwa różne numery telefonów. Jeden z numerów mogliśmy potwierdzić w kilku innych źródłach i faktycznie, ten polityk z niego korzystał. Wpisom towarzyszyła także recepta na pewien lek – tych informacji oczywiście nie jesteśmy w stanie potwierdzić. Zgadzał się za to wymieniony w bazie region NFZ” – opisują sytuację specjaliści z Zaufanej Trzeciej Strony. „Otrzymaliśmy także listę 25 recept, które rzekomo były wystawione na dane wspomnianego polityka. Nie zawiera ona przepisywanych lekarstw, a jedynie numery recept (zawiera także jedną receptę, której szczegóły opisaliśmy powyżej)”.
Do sytuacji odniósł się także na X minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski:
„Ważna informacja dotycząca incydentu cyberbezpieczeństwa, do którego doszło w systemach i danych firmy MyDr. O zdarzeniu zostały poinformowane odpowiednie służby, które prowadzą intensywne działania związane z ustaleniem wszystkich okoliczności sprawy oraz wspierają firmę w realizowanych działaniach. Firma na bieżąco przekazuje służbom potwierdzone informacje związane z prowadzonymi działaniami”. Minister zaznacza jednak, że na obecnym etapie nie można jeszcze ostatecznie potwierdzić wycieku danych.
Dodatkowo w środę rano Gawkowski poinformował, że w związku z wagą zdarzenia zwołał na godz. 12 pilne posiedzenie Połączonego Centrum Operacyjnego Cyberbezpieczeństwa, co potwierdza, że sytuacja jest brana na poważnie.
Jeśli potwierdzi się informacja, że doszło do tego rodzaju zdarzenia na podaną skalę i obejmuje także m.in. dane dotyczące recept, to byłby jeden z najpoważniejszych wycieków danych w historii Polski. Dane te mogłyby potencjalnie służyć nie tylko do ataków np. phishingowych, ale także do szantażowania polityków czy urzędników.
W moim przekonaniu tego rodzaju systemy, w których gromadzone są tak duże ilości wrażliwych danych związanych z publicznym systemem ochrony zdrowia, nie powinny być zarządzane przez podmioty prywatne. A już na pewno nie bez bardzo ścisłego i realnego nadzoru ze strony instytucji publicznych. Taki model moim zdaniem może zwiększać powierzchnię ataku i tworzyć zbyt wiele rozproszonych miejsc, gdzie każde może stać się słabym ogniwem.
Xavier Woliński