Kwestia mieszkaniowa i upadek usług publicznych

Ceny najmu mieszkań przed eskalacją wojny były już oderwane od realiów, teraz już praktycznie brakuje mi odpowiednich słów, żeby określić to, co się dzieje na rynku. Jak wiecie, to jest temat, który opisuję tu i gdzie indziej od lat.

Od lat organizacje lokatorskie domagają się budowy na masową skalę mieszkań komunalnych i wsparcia dla małej spółdzielczości. Rząd jest praktycznie bierny w tym temacie, a program „Mieszkanie Plus” to była kpina w dodatku antylokatorskie wtręty przez ten program znalazły się w prawie.

Oczywiście PO próbuje w temat wskoczyć po swojemu. Dzisiaj podczas konferencji prasowej Tusk podkreślił, że jednym z tematów jego rozmów będą koszty kredytów mieszkaniowych rosnących ze względu na inflację. – Kwestie mieszkań dla polskich rodzin stają się wyjątkowo istotne, też w kontekście setek tysięcy ukraińskich rodzin, które w Polsce zostaną na dłuższy czas – powiedział Tusk.

W tym celu spotka się m.in. z przedsiębiorcą budowlanym. Czujecie już w jakim kierunku to idzie?

Wszystko pięknie, ale wygląda na to, że PO nie ma żadnego innego pomysłu poza skompromitowanymi już przez lata „dopłatami do deweloperów”. W tym kraju nie ma innego pomysłu na zapewnienie mało i średnio zarabiającym osobom stabilnego mieszkania. A teraz mamy miliony osób z Ukrainy, które już alarmują, że nie stać ich na polskie kosmiczne czynsze, bo płaca, którą oferują im kapitaliści nie starcza na najem.

To jest polska patologia, która teraz zaostrza się na gigantyczną skalę. To samo dotyczy usług publicznych. Ochrona zdrowia jest przeorana przez „jakośtobędzizm” ekipy rządzącej, która po prostu próbowała kryzysowe tematy przeczekać. O szkolnictwie już nawet nie piszę, bo każdy wie, co się stało w trakcie i po strajku nauczycielskim.

Jest szansa, że ten kryzys tak zaostrzy sytuację, że wreszcie zaczną myśleć, nie dlatego, że się nami przejmują, ale dlatego, że boją się utraty stołków. Politycy zwykle na niczym konkretnym się nie znają, ich rozumowanie nie sięga dalej koniec kadencji i próbują problemy zamiatać pod dywan tak długo jak się da. Ale teraz już pod dywanem jest tyle, że przestało się mieścić.

Xavier Woliński