Prawicowy groch z kapustą

Wczoraj Solidarność zorganizowała demonstrację w Warszawie pod hasłem „Razem dla Polski i Polaków”. Jedno trzeba przyznać: wciąż ma spore zdolności mobilizacyjne, o czym chciała chyba też przypomnieć różnym frakcjom w PiS (kierownictwo obu dominujących i zwalczających się obecnie sekt w PiS było obecne chyba w komplecie). Jednak na tym zakończyłbym pochwały, bo niestety na wielu polach ta demonstracja okazała się niewypałem. Komunikacyjnie z mojej perspektywy to jest klapa, nawet media prawicowe w większości nie zrobiły z tego jakiegoś wielkiego tematu. Ot, wyraziły radość, że „protestują przeciwko Tuskowi”, co o tyle zabawne, że sam Tusk mógłby się, jako prawicowiec z krwi i kości, zgodzić ze sporą częścią postulatów, jak np. walka z Zielonym Ładem.

Wśród postulatów mieliśmy taką ich liczbę, że już sam ten fakt powodował, że demonstracja nie mogła osiągnąć żadnego konkretnego celu, poza wspomnianym wyżej zaznaczeniem swojej siły na prawicy. Samo naczelne hasło „Razem dla Polski i Polaków” było tak ogólnikowe, że mogłoby równie dobrze być hasłem wyborczym jakiejś partii. Czego tam nie było: od wiecznego postulatu w rodzaju „kompleksowej reformy edukacji i nauki, wstrzymania chaotycznych zmian w oświacie”, poprzez „ochronę polskiego rolnictwa przed skutkami umowy UE-Mercosur i UE-Ukraina” (Ukraina zresztą jako obiekt pewnej szczególnej podejrzliwości pojawia się też w innym postulacie: „zabezpieczenia interesów polskich firm i bezpieczeństwa państwa polskiego po wojnie na Ukrainie”), aż po „odrzucenie destrukcyjnej polityki klimatycznej (Zielony Ład, Fit For 55, ETS, ETS2)”. Wszystkoizm to prosta droga do zignorowania wszystkich postulatów, bo powoduje wrażenie, że protestujący „sami nie wiedzą, o co chodzi”. Tak doświadczony związek zawodowy powinien o tym wiedzieć, ale jak sądzę, nie chodziło o łapanie żadnego króliczka, tylko wieczne za nim gonienie.

W rzeczywistości demonstracja skupiała się zwłaszcza na Zielonym Ładzie, bo tak naprawdę chodziło o polityczne wsparcie prezydenta Karola Nawrockiego z jego inicjatywą referendalną i proponowanym przez niego pytaniem z tezą: „Czy jest Pan/Pani za realizacją unijnej polityki klimatycznej, która doprowadziła do wzrostu kosztów życia obywateli, cen energii i prowadzenia działalności gospodarczej i rolniczej?”. Senat wczoraj odrzucił propozycję tego referendum, więc temat zapewne wróci dopiero wówczas, jeśli PiS i obie Konfederacje obejmą władzę. Nie bardzo jednak wiadomo, co miałoby oznaczać w praktyce zwycięstwo w tym referendum? Jak można wypowiedzieć „Zielony Ład” nie wychodząc z Unii?

Zresztą Solidarność w tej sprawie połączyła też PiS i Konfederację. Politycy tej ostatniej partii nagle zainteresowali się rzekomo interesami pracowników. No więc poczekamy na rządy tych partii, żeby zobaczyć, jak będą wyglądać prawa pracownicze pod rządami Czarnka, Bosaka, Mentzena i Brauna.

Zamiast więc skupić się na istotnych problemach związanych z ETS i niektórymi elementami Zielonego Ładu, robi się typowy prawicowy groch z kapustą. Opowiada się też miłe dla prawicowego ucha opowieści o „religii klimatycznej”, co świadczy o tym, że nie chodzi o lepszą politykę klimatyczną, tylko o to, żeby nie było jej wcale. Czy organizatorzy tej manifestacji sądzą, że zmiany klimatu to spisek fizyków atmosfery i Ostatniego Pokolenia? Od lat obserwuję fanpejdże rozmaitych związków zawodowych i niestety sporo idzie w tę narrację. To nas nie doprowadzi do żadnego rozwiązania.

Co ciekawe, Zielonego Ładu próbuje bronić Janusz Wojciechowski, były komisarz UE ds. rolnictwa z ramienia PiS:

„Zielony Ład” w rolnictwie nie został pierwotnie wymyślony w Brukseli. Bardzo wiele elementów tej koncepcji opracowanych zostało wcześniej w Polsce, np. wsparcie dla małych gospodarstw, krótkie łańcuchy dostaw, rozwój gospodarstw ekologicznych, dobrostan zwierząt, program krowa+” – przypomniał swój wpis z 2021 roku i dodał: „To było w programie PiS, to jako komisarz promowałem i wprowadzałem, to pomogło podnieść dopłaty dla polskich rolników do 102% średniej UE, to się dobrze sprawdza…”.

Więc jak to jest? Zielony Ład to samo zło, czy jednak pomaga realizować coś dobrego? Z tego prawicowego jazgotu i erupcji emocji się tego nie dowiemy. Nie dowiemy się tego też z samej manifestacji, bo przekaz na większych protestach związkowych od ponad 10 lat jest skutecznie zagłuszany przez ogłuszający jazgot wuwuzeli. Praktycznie nie skanduje się haseł i trzeba włożyć sporo wysiłku, żeby usłyszeć przemówienia liderów. Ponieważ w takich warunkach cały przekaz opiera się na tym, co powiedzą ze sceny, a szeregowi uczestnicy dmą w wuwuzele tak, że już sami czasem nie słyszą własnych myśli – protesty te całkowicie tracą zdolność do komunikowania na zewnątrz, o co w tym wszystkim w ogóle chodzi.

Xavier Woliński