Wewnętrzna granica, wewnętrzna wojna

a fence with barbed wire and a city in the background Photo by Ahmet Çiftçi on Pexels.com

Samozwańczy „obrońcy granic” poprzebierani w mundurki przypominające wojskowe, pojawili się na warszawskich dworcach i „legitymują” przypadkowe osoby, szukając migrantów. Oczywiście nie generują niczego poza chaosem. Służby jak na razie to wydają się ignorować.

Tak jak pisałem już wielokrotnie, granica to kwestia płynna i wcale nie oznacza stref przygranicznych. Może być ustawiona w dowolnym miejscu wyznaczonym przez czyjeś aktualne potrzeby polityczne.

Granica pełni też rolę laboratorium i wszystkie stosowane tam techniki zastraszania, nadzoru, identyfikacji, segregacji i kontroli prędzej czy później trafiają do interioru. Dziś skupiają się na „poszukiwaniu migrantów”, jutro „lewaków”, „innowierców”, a wreszcie wszystkich nie dość entuzjastycznie reagujących na ich działania, czy głoszoną ideologię.

To nie pierwszy raz w historii, kiedy podobne metody są wcielane w życie. Testuje się krok po kroku opór materiału. Na ile można sobie pozwolić, bez wywołania ostrego sprzeciwu, gdy metody legalnych i pozaleganych represji obejmują kolejne grupy.

Większość sądzi, że nigdy nie znajdzie się wśród „kontrolowanych” i „wyłapywanych”. Trzeba jednak sobie uświadomić, że każdy z nas do jakiejś mniejszości należy. W czymś odstaje od „normy”, w jakimś punkcie jest „nie taki jak trzeba”. Z perspektywy autorytarnych ruchów tego typu nie ma niewinnych, każdy potencjalnie jest podejrzany.

Jeśli pozwolimy na rozwinięcie się tego rodzaju formacji paramilitarnych, jutro mogą przyjść po każdego z nas, a w końcu pomóc zdobyć władzę jakiemuś „wodzowi” zastraszając opozycję na ulicach, bo internet opanowali i kontrolują już od dawna. Bezustannie i bez większych przeszkód sieją swoją propagandę. Często wspierani przez algorytmy technolordów, którzy najpierw chcą wywołać chaos w różnych krajach (testują to już intensywnie w USA i UK), by potem objawić się zastraszonym ludziom jako zbawcy, którzy wprowadzą „ład i porządek”.

Xavier Woliński